Ekanat


Życiorys Ekanata i Fragmenty jego dzieł

EKANAT

EKANAT
(1528 – 1599 lub 1548 – 1609)

Traci wcześnie rodziców, wychowują go najczulej dziadkowie; jest dzieckiem spokojnym, skupionym, pogrążonym w zadumie i w książkach. Mając 12 lat słyszy głos aby się udać do odległej miejscowości – Dewagada – gdzie znajduje swego Guru. Chłopak nie mówi nic dziadkom w obawie, że będą się sprzeciwiać jego postanowieniu i udaje się do Dewagada, gdzie go już oczekuje, uprzedzony przez ten sam głos Dżanardan. Z nim pozostaje przez sześć lat, służąc mu z największym samo oddaniem, uprawiając Jogę i ucząc się najpilniej; aż po wielu próbach, gdyż Guru był surowy i wymagający, osiąga oświecenie. Wówczas Guru każe mu powrócić do domu, ożenić się i prowadzić życie normalne, łącząc je z Jogą, rzecz dotychczas niezmiernie rzadka, a w Maharasztrze dotąd – jak prawie i potem – nieznana. Ekanat wywiązuje się z zadania świetnie, osiąga pełną syntezę; może dzięki bardzo równemu usposobieniu i umiarkowaniu we wszystkim. Prowadzi życie uregulowane i prawie się nie odchyla od jego rytmu. Przebłagawszy z łatwością dziadków, staje się ich pociechą i podtrzymaniem; jest dobrym mężem, ojcem, członkiem społeczności ale obowiązki te nigdy mu nie przeszkadzają w Jodze i w nauczaniu. Codziennie miewa wykłady w świątyni, codzień przyjmuje na posiłki gości, – jest to uważane za jeden z religijnych obowiązków – dyskutuje z nimi, wyjaśnia i naucza. Odznacza się niezmierną jasnością wykładu; popularyzuje Wedantę o wiele bardziej niż jego poprzednicy; włada pięknym językiem i pomimo namów by powrócił do klasycznego Sanskrytu, nie tylko odmawia, ale zyskuje definitywne równouprawnienie dla Marati – języka ludu – i znacznie go wzbogaca. Choć sam pochodzi z wielce oświeconej bramińskiej rodziny, jest szczerym “demokratą”, karmi u siebie parjasów, ratuje kurtyzany, serdecznie przyjmuje nawet złodziei, okazuje cierpliwość i dumną, ale spokojną i wyrozumiałą dobroć wobec Muzułmanów. Postępuje rozumnie z synem, zagorzałym uczonym -Panditem- nie rozumiejącym Bhakti ani duchowego życia. Dzieła pozostawił liczne: wykłady i komentarze do dawnych ksiąg: Bhagawata Purana i wielu innych. Ekanat mówi iż “Widja” czyli prawdziwa mądrość, wyraża się w świadomości “Jestem Brahmanem”, nieoddzielnym od Niego, a to poczucie całkowicie niweczy A-widię tj. niewiedzę, która jest matką wszystkich nędz i cierpień człowieka. Przekonanie, które wyrażali jego poprzednicy: “jestem grzeszny, nędzny, bezsilny” jest dlań charakterystycznym wyrazem A widii. Ona to rodzi wszystkie wątpliwości, udręki i więzy, zaś Mądrość wyzwala. A obie są wiecznymi atrybutami Maji, owej potęgi Najwyższego, która wszystko stwarza, sama zawsze pozostając nieuchwytną, niepojętą, wymykającą się nawet od ujęcia myślą, zagadką dla ludzi i Aniołów; bowiem nikt nie zdoła dowieść ani rzeczywistości, ani nierzeczywistości jej istnienia. Nie można jej uważać za rzeczywistą tj. trwałą, nieprzemijającą, gdyż znika w świetle pierwszego bezpośredniego promienia Ducha. Nie można też dowieść jej nierzeczywistości, gdyż czujemy nieustannie jej obecność, ciśnienie i moc. Nazwano ją: nieuchwytną i niewysłowioną”, czarodziejką i zwodnicą”, bo wciąż tka sieć czaru i uwodzi wszystkie żywe istoty. Ale badając bliżej twierdzi Ekanat, można się przekonać iż owa “Czarodziejka” jest “tworem naszej własnej myśli, jej ideą” tzn. będąc myślą Boga, jest zarazem myślą naszą, gdyż jesteśmy Jego nieodłączną cząstką, a myśl nasza jest zawarta w myśli Najwyższego. Największą zasługą Ekanata jest spopularyzowanie Wedanty, świetne, jasne jej tłumaczenie. W swej etyce podkreśla: “cnotą jest niewidzenie wad i usterek innych; cnotą jest znoszenie obelg i krzywd, nie zwracając na nie uwagi, jakby ich nie było; nigdy nie myśląc nawet o oddaniu tym samym; gdyż ten który nas krzywdzi jest tylko odbiciem nas samych. Gdy ząb własny ugryzie język, na kogo mamy się gniewać?” pyta; to znaczy, że spotykamy tylko siebie samych; cośmy w przeszłości posiali to teraz zbieramy, co dawaliśmy innym, teraz oni nam oddają; a przez to samo uwalniają nas od przeszłości. Mówi również, że wierność własnej Dharmie jest najprostszą drogą do Boga, kamieniem węgielnym Jogi i duchowości. Mówi iż Bhakta z pomocą “łaski ” Guru, intuicyjnie poznaje Ducha w sobie; widzi też iż serce każdego jest Jego chramem, więc wewnątrz i zewnątrz widzi Jego wciąż, sam w zjednoczeniu z Nim przenika cały świat, dosłownie żyje w Nim. Widzenie różnic, odrębności, inności imienia i kształtu, nie przeszkadza mu w odczuwaniu boskości każdej rzeczy. Prawdziwy Bhakta nigdy nie może się w tym odczuciu i przekonaniu zachwiać, nawet wśród niezliczonej różnorodności, nieraz potwornych zjawisk. Czci on Życie tj. Boga – wszędzie i w każdym.

Fragmenty:
1
Matką wielu grzechów jest niewiary słabość, wątpień żałosny jad. Nieraz wielce uczony człowiek dróg Ducha nie pojmuje i mija wielkie jego szlaki niebacznie i oddala się od szczęścia i celu. A inny, gnuśny, poznanie Pana odkłada na potem. Nie bądźże obojętny ni płochy, głupi jak kozy, ani samochwalstwa pełen jak kogut piejący w ślepym upojeniu. Lecz stronić od ludzi i w puszczę uciekać też nie jest rozumne, czyż i tam nie ma dzikich świń? Człowiek co uchodzi w lasy, podobien jest wądołom co się kryją przed wschodzącym słońcem. Płomień kamfory w skarbcu zamknięty gaśnie, podobnie jak i na przeciągu. A okręt dziurawy tonie wśród morza. Pomyśl bracie o naszej doli; oto oszust fałszywy daje nam pieniądz; wrogie wojska najeżdżają kraj, łupiąc i pustosząc, i nawet pod ziemią ukryte skarby rabując. Powódź niszczy zboża pełne spichlerze; stada krów, owiec, bawołów od zarazy padają; a bogactwa – całego życia dorobek w jednej chwili pożera ogień. A przecie nieszczęścia te to Pana zrządzenia. Czyż ciosy mają wiarą naszą zachwiać.
2
Nie idź nigdy za umysłu podszeptem; to, co on nieraz za szczęście uważa, tylko do niedoli wiedzie. Praw Ducha on nie zna, ani do szczęścia prawdziwego drogi. (…)
3
Ten jest świętym co nigdy nie traci spokoju, nawet wśród męki fizycznego ciała, kto nie roni łez nad śmiercią jedynego syna, poległego w bitwie; kto nie rozpacza gdy mu złodziej cały dobytek uniesie i nie płonie gniewem gdy go opuści żona. Kto obelgę i pochwałę, szyderstwo i cześć przyjmuje jednako, kto w przeciwnościach Boga zawsze wielbi, a w ubóstwie jest równie jak w zbytku szczęśliwy.
4
Bhakta przywdział zbroję spokoju i zwyciężywszy wroga egoizmu w bezinteresowności owinął się opończę. I na Radżajogi rumaku w daleką udaje się podróż by Boga zdobyć poznanie. Oręż skupienia mocno dzierży w dłoni, a ku wrogom co mu zachodzą drogę, wyostrzony kieruje miecz. Jak rycerz jasny rzuca się w pełną niebezpieczeństw i mroku krainę, by umiłowaną swego serca zdobyć, tak on chcąc wkroczyć w wyzwolenia kraj, rusza na wielki bój na polu bitwy życia. Wrogów swych – żądzę, złość nienawiść, egoizm – silną powala dłonią. oraz mocą Pańskiego Imienia. A wówczas cnoty same przychodzą mu służyć i kłaniają się przed nim, jak przed królem dworskie służebnice. A gdy tą Jogi drogą królewską jak zwycięzca kroczy, panny mądrości wychodzą mu naprzeciw i cześć mu oddają, kręgi światłością zataczając zbożnie.
6
Jeden mnie sławi i czci, drugi lży, wyśmiewa i słowem bije obelżywym, lecz obaj drodzy mi są jednakowo, wszak w obu najmilsza jawi mi się Rodzica. Ten co mnie lży jest mi pomocą, bo twardych słów miotłą zmywa mą sień, jak wodą macierzyńskiej kąpieli, Przyjaciół spełnia rolę, mej izby zamiatając kąty, a śmieć – obraźliwość, pychę, złość – wyrzuca precz. Gdybym w oburzeniu gniewnym odpłacił mu słowem, któżby na tym stracił i izbę moją gorzej zaśmiecił? Ja sam. Z radością obelgi witam; od dwoistości poczucia zwalniają nas łacno, szybko więzy różnic łamią, więc dobroczynne są i błogosławione. To też się nisko przed szydercą kłonię z wdzięcznością głęboką, i – “dzięki ci Matko” – mówię w pokorze. Wiem iż właściwy do obelg stosunek to najprostsza do wolności droga.
8
Bóg mieszka w każdym. A przecie niewiedzą zaślepiony człek nie widzi, nie zna, nie wie o Nim nic. Kamień czy woda, przydrożny kwiat, drzewo czy chwast, mrówka czy wąż … ach, gdzież znaleźć kształt co by po brzegi nie był wypełnion Nim! Wszech – bliski ON, obecny tu i tam i wszędzie wokół, po świata krawędzie, a przecie mały, nędzny człek oczy zamknął i oślepł do cna. I Ekanat ślepotą był zagrożony, gdyby łaska Guru nie dała mu przejrzeć. A straci w każdej chwili widzenie jeśli czynem nędznym przysłoni Boga wszechobecną twarz.

Posted in: Cytaty autorów urodzonych zrealizowanych